czwartek, 31 grudnia 2009

Sport(N)owego Roku

Zanim korki z szampanów wystrzelą, ktoś nie wytrzyma z różnych powodów do 24:00 postaram się o krótką sportową reflekcję (grześny termin). Fajerwerków i niewypałów w 2009 roku jak to w sporcie wybuchło wiele. Do tych pierwszych muszę zaliczyć (z)ręczny gol Siódmaka w ostatnich sekundach półfinału mistrzostw Europy. Bramka polskiego szczypiornisty sprawiła, że w ramiona wpadli sobie chyba najwięksi wrogowie. Chociaż trudno wyobrazić sobie tego wieczora taką parę jak Lato-Boniek. PZPN – niewypał? Raczej wielki przypał! Zresztą strzały polskich piłkarzy też przypominały mi cempletki (cichutko wybuchający papierowy krążek w zabawkach. Pamiętacie!?) Poczekam do wiosny bo do Lata nie wytrzymam może coś się zmieni. Sam nie wierzą w to co mówię. No chyba, że Pudzian wpadnie znowu w dziki szał. Gdybyś tylko chciał – ul. Miodowa 1, W-wa (dla niezorientowanych siedziba PZPN). Przy miodzie o wyższych sferach sportu. Polscy siatkarze - petardy i Gortat - wulkan to race świetlne polskiego sportu. W końcu Polakom też od życia coś się należy. Nie podskoczą im na pewno Adamek i Gołota. Niestety Andrew jesteś już Bokzerem. Mniej niż zeroooo….Oby to nie był najczęściej puszczany utwór w Polsce po Olimpiadzie w Vancouver 2010. „Moja i Twoja nadzieja” to biegaczka Justyna „Queen” Kowalczyk „Ona maaaaa siłę”. Małysz już nie „lecę bo chcę”, biathlonista, Sikora „nawet sokolim nie zmierzysz”. Mimo, to 3mam za nich kciuki. Niech zrobią wszystko co najlepsze a wtedy „We are the Champions…”


Grześny Sport

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz