Przed Hiszpania-Polska nuciłem sobie utwór Wilków: „dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz, dziś polski orzeł zawalczy jak lew” Kilka godzin później rzeczywistość okazała się niestety brutalna. Byliśmy jedynie przestraszonym kociakiem połkniętym przez pędzącego geparda. Mógłbym się dalej znęcać nad biało-czerwonymi. Tylko po co? Wszyscy widzieli co się działo na boisku. Szybkość, technika, fizyka. Do tego magazynek piłkarski, sześć efektownych strzałów i padliśmy na kolana. Lekcja hiszpańskiego, raczej lekcja futbolu. Często głowy naszych piłkarzy kręciły się niczym globus. Miałem wrażenie, że oglądam dwie równe dyscypliny. Nie mam tylko pojęcia jak się nazywała ta w wykonaniu Polaków. Nawet po 90 minutach cały czas żal było patrzeć. Niektórzy Polacy bardzo prosili Hiszpanów o wymianę koszulek. Bardziej przydałyby się korepetycje z futbolu. Wyżej przegraliśmy aż 62 lata temu. Panowie do roboty! Franek Smuda mówił przed meczem, że Polscy piłkarze zostaną rzuceni na głeboką wodę. I albo wypłyną, albo utoną. Mam nadzieje, że po tym spotkaniu reprezentacja Polski nie będzie piłkarskim Titanicem. Dobra, dobra z Finlandią i Serbią było nawet ok, ale w Murci ujeżdżali nas torreadorzy z Hiszpanii jak chcieli. Wniosek: Taki jest obraz polskiej piłki nożnej. Stoimy w miejscu. Wszyscy żałują, że nie zagramy w RPA. Po wczorajszym meczu chyba na szczęście. Od 11 czerwca do 11 lipca czeka nas nie lada przygoda. 32 drużyny, 64 mecze. Brazylia, Niemcy, Argentyna, Włosi no i „nasi” Hiszpanie Pakuje się i już lecę! Po powrocie podzielę się wrażeniami…
Grześny Sport
hasła:... Hiszpania – Polska 6:0, mecz towarzyski, Mistrzostwa świata w piłce nożnej, RPA 2010, Hiszpania, reprezentacja Polski, Torres, Puyol, Murcia, kibice, Brazylia, Niemcy, Argentyna, Włochy, Franciszek Smuda, Vicente del Bosque, Tomasz Kuszczak, Matuszczyk, Michał Żewłakow,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz